fbpx

Jak robić zakupy podczas stanu zagrożenia epidemiologicznego?

Robienie zakupów dla wielu osób to przyjemność. Mogli by w sklepach spędzać ogromną ilość czasu, przeglądając różne towary. Jednak w momencie, kiedy w kraju trwa kwarantanna i zamykane są sklepy branżowe oraz punkty usługowe, trzeba się do tego dostosować. Jak poradzić sobie w takiej sytuacji z zakupami? I co kupić, aby nam niczego w domu nie zabrakło?

Sklepy spożywcze, apteki i banki zawsze będą czynne

Nawet po wprowadzeniu najwyższego stanu ostrożności te miejsca będą czynne dla klientów. Mogą zmienić się godziny czy zasady funkcjonowania, jednak nie musimy się martwić, że nagle zostaniemy bez żywności. Ponadto informacje o zamykaniu poszczególnych miejsc zawsze pojawiają się z co najmniej jednodniowym wyprzedzeniem. Póki co sklepy sprzedające żywność czy apteki ograniczają liczbę klientów przebywających w placówkach oraz oznaczają miejsca do stania w kolejce, aby zachować bezpieczną odległość. Natomiast ich zamknięcie nie jest planowane.

Dlatego też nie warto robić ogromnych zapasów żywności. Oczywiście nakaz ograniczenia wychodzenia z domu sprawia, że warto kupić produkty, które wystarczą nam na tydzień, a nawet na dwa. Jednak nie potrzebujemy 20 kg ryżu na jedną osobę czy 5 opakowań papieru toaletowego. Kupować należy mądrze, aby potem zmagazynowanej żywności nie zmarnować.

Najlepiej jest więc zrobić listę produktów, których potrzebujemy, bo się skończyły lub zaraz skończą, i tych, których używamy na co dzień. Nie każdy w domu piecze, zatem 10 kg mąki wcale nie musi być nam potrzebne. Listę najlepiej zrobić po przejrzeniu tego, co mamy w lodówce, w spiżarce czy szafkach. Dzięki temu niczego nie przeoczymy. Dobrze jest też zweryfikować, ile mamy faktycznie miejsca w lodówce i zamrażalniku. Nie kupujmy więcej, niż nam się zmieści, chyba że od razu mamy zamiar wykorzystać mrożone produkty do zrobienia obiadu, a tylko część musimy przechować w chłodni.

Jak bezpiecznie wyjść z domu?

Warto pamiętać, że nawet zachowanie najwyższych środków ostrożności nie gwarantuje, że nie zachorujemy. Obowiązuje przy tym zasada ograniczonego zaufania. Jednak zachowując ostrożność, narażamy się mniej. Przede wszystkim zgodnie z zaleceniem pozostawania w domu i niewychodzenia bez potrzeby, warto to robić. Chodzenie do sklepu kilka razy dziennie naraża nas i inne osoby, w razie gdybyśmy byli nosicielem wirusa i o tym nie wiedzieli. Lepiej jest zrobić dłuższą listę zakupów i z domu wyjść raz na tydzień. W ten sposób ograniczamy ryzyko.

Konieczne jest też zachowanie środków ostrożności. Po prostu nie zbliżajmy się do innych osób, o ile to możliwe, na odległość kilku metrów. Przed wejściem do sklepu trzeba zdezynfekować rączkę wózka czy koszyka, który będziemy trzymać w dłoni. Wybierając produkty, dotykajmy tylko tych, które chcemy kupić. Ważne jest, aby pieczywo pakować w rękawiczkach lub chociaż przez woreczek. Owoce jeszcze możemy umyć w domu, ale pieczywa niestety nie umyjemy wodą z mydłem. Ważne jest też stanie w kolejce w wyznaczonych miejscach w dużej odległości od innego klienta.

Po powrocie do domu nie tylko należy umyć ręce, ale można też zdezynfekować wszystkie produkty, jakie kupiliśmy. Nie tylko umyć warzywa i owoce przed jedzeniem, ale wszystko! Puszki, słoiki, butelki, plastikowe opakowania – to wszystko można umyć i zdezynfekować, zanim wstawimy do szafek i lodówki. Wirus na niektórych przedmiotach może utrzymać się nawet kilka dni, jeśli więc nie umyjemy zakupionych produktów, a będą zainfekowane, my też możemy zachorować.

Przy wzroście zachorowań i potrzebie zachowania szczególnej ostrożności zalecane jest także wrzucenie noszonego ubrania od razu do pralki lub powieszenie go w takim miejscu, gdzie przez kilka dni będzie zamknięte. Nawet jeśli korzystamy podczas zakupów z jednorazowych rękawiczek, należy je po wyjściu ze sklepu wyrzucić i umyć ręce. Rękawiczki nas chronią, ale mimo to należy dbać o dezynfekcję samych rąk. Bez tego nawet rękawiczki nie zadziałają.

Natasza Miszczuk

image sources

  • grafika: pixabay.com

Natasza Miszczuk

Copywriter z wyboru, ekonomista z wykształcenia. Autorka dwóch blogów – jakdojadedo.info i nokosmetykach.pl. Amatorka spędzania czasu w pociągach donikąd i zwiedzania zza szyby. Zapalona fanka sportów motocyklowych i zimowych. O najnowszych kosmetykach wie wszystko, a finanse, które trzeba na nie wydać, nie mają dla niej tajemnic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *