fbpx

Przewodnik po mydłach – które jest najzdrowsze

Mydło – mała kostka, która zapewnia ochronę przed światem zewnętrznym. Gdy tylko została ogłoszona pandemia, trudno było je kupić, a ceny na rynku z drugiej ręki były niedorzecznie wysokie. Niestety bez tego produktu codziennie życie byłoby bardzo trudne. Już małe dzieci wiedzą, że trzeba myć ręce wodą z mydłem, aby być zdrowym. Jednak nie ma jednego mydła, a producenci reklamują swoje nowe produkty różnymi hasłami, które mają zachęcać do kupna. Obecnie sprawia to, że sami nie wiemy, które mydło kupić oraz czy można wierzyć w jego właściwości antybakteryjne. Co musisz wiedzieć o mydle?

Dlaczego trzeba często myć ręce?

Absolutną podstawą higieniczną, jakiej rodzice uczą dzieci, jest mycie rąk. Trzeba je myć, gdy się pobrudzą, przed jedzeniem, po toalecie, a nawet gdy w dłonie kichniemy z rozmachem. Dlaczego jednak uczymy tego młodych ludzi już od kiedy zaczynają dosięgać do umywalki?

Mycie rąk to jeden ze sposobów przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się zakażeń. Nie tylko jest ważnym elementem w walce z pandemią, ale też z zagrożeniami dnia codziennego. Na powierzchni rąk gromadzą się różne bakterie, wirusy i grzyby. Eksperci szacują, że po dotknięciu klamki w ogólnodostępnym budynku na naszych rękach może zostać nawet do 10 tysięcy komórek różnych drobnoustrojów. Mogą one odpowiadać za zwykłą grypę, ale i salmonellę. Wśród chorób brudnych rąk wymienia się przede wszystkim zatrucia pokarmowe, grypę, przeziębienie, wirusowe zapalenie wątroby typu A, a teraz również COVID-19.

Dlaczego akurat mycie rąk jest ważne? Wystarczy bowiem dotknąć brudnymi rękami oczu, ust czy nosa i już jesteśmy narażeni na ryzyko infekcji. Kiedy drobnoustroje przenikną do śluzówki, łatwiej jest im zaatakować organizm. Choć przebywając na naszych rękach, nie są w stanie nas zaatakować, to gdy dotrą do śluzówki lub skaleczenia, mogą bardzo łatwo przysporzyć nam kłopotów.

Rodzaje mydeł – jakie jest najlepsze?

Nie da się zaprzeczyć, że wszyscy do mycia rąk używamy mydła. Mydło w kostce, mydło w płynie, pianka myjąca, żel do mycia – wszystkie zawierają składniki myjące. Jednak od lat prowadzone są debaty, jaki rodzaj mydła jest najlepszy. Jeszcze 30 lat temu do wyboru było szare mydło albo białe mydło w kostce. Dzisiaj tych produktów jest tak wiele, że można się zastanawiać, który środek myjący jest najlepszy i zabija najwięcej zarazków.

Sporo dyskusji toczy się nad formą mydła. Czy to w kostce myje lepiej? A może to w płynie, ponieważ wygodniej się go używa? Warto wyjaśnić, że forma mydła dla naszego zdrowia nie ma znaczenia. Ważniejszy jest jego rodzaj i skład oraz przechowywanie. Niektóre osoby twierdzą, że mydło w płynie jest lepsze, ponieważ sama substancja myjąca jest zamknięta w pojemniku i nie ma kontaktu z otoczeniem. Podczas gdy mydła w kostce zwykle leżą na umywalce i mogą na nich osiadać kurz oraz drobnoustroje. Nie ma jednak dowodów na to, aby nawet opadające na mydło w kostce drobnoustroje pozostawały na rękach po umyciu. Warto jednak czyścić regularnie dozownik mydła, a mydło w kostce trzymać w mydelniczce i dbać o to, by mogło po użyciu obeschnąć.

Szare mydło – przeżytek czy ważny element łazienki?

Obecnie używane produkty o nazwie „szare mydło”, nawet tym mydłem nie są. Zaskoczony? Pierwsze tzw. szare mydło pojawiło się w sprzedaży w Polsce w 1918 r. i produkowała je firma Biały Jeleń, która istnieje do dzisiaj. Jednak powszechnie używane szare mydła to mydła sodowe. A prawdziwe szare mydło jest mydłem potasowym. Na czym polega różnica?

Mydło sodowe jest po prostu twardsze i gorzej rozpuszcza się w wodzie. Mydło potasowe jest miękkie i maziste, a do tego ma ciemniejszą, często szaro-brązową barwę. Dlatego używana jest w odniesieniu do niego nazwa „szare mydło”. Rozróżnić, co kupujemy, możemy bardzo łatwo. Wystarczy spojrzeć na skład podany na etykiecie. W składzie tradycyjnego szarego mydła potasowego znajdziemy składniki z przedrostkiem „potassium”. Mogą to być: potassium palmate, potassium linoleate czy potassium olivate. Jeśli w mydle mamy same „sodium” jest to mydło sodowe i nie powinno być nazywane „szarym mydłem”.

Oryginalne szare mydło zawdzięcza swoją popularność cennym właściwościom pielęgnacyjnym. Jest to mydło hipoalergiczne, które nie uczula. Mogą go używać alergicy i osoby z delikatną, wrażliwą cerą. Choć jak każde mydło po umyciu naciągać skórę, dlatego polecane jest użycie kremu lub balsamu, aby zrównoważyć nawilżenie. Najcenniejszym działaniem tego rodzaju mydła jest działanie antybakteryjne, mimo że nie ma ono specjalnych dodatków, które by miały jeszcze mocniej oczyszczać skórę, tak jak „mydła antybakteryjne”. Co ciekawe, szare mydło działa również owadobójczo.

Często jest to produkt polecany do oczyszczania ran i skaleczeń. Dlaczego? Jego cenny skład zawiera substancje, które nie tylko oczyszczają ranę z ropy lub zapobiegają jej powstaniu przez solidne oczyszczenie skaleczonego miejsca, ale też działa łagodząco i przyspiesza proces gojenia. Polecane jest ponadto do walki z trądzikiem, ponieważ z jednej strony solidne oczyszcza, a z drugiej pomaga w gojeniu stanów zapalnych.

Czarne mydło – lepsze niż nasz Biały Jeleń?

Czarne mydło pochodzi z egzotycznego Maroka. Jak wszystko, co pochodzi z dalekich krain, kiedy tylko pokazało się w Polsce, stało się popularne. Czy warto zamienić zwykłe mydło na czarne? Tak naprawdę jest to zmydlona oliwa połączona z pastą z czarnych oliwek. Dlatego może mieć postać kostki lub pasty. Prawdziwe czarne mydło produkuje się bez dodatków sztucznych składników. Jego magia związana jest z właściwościami oraz witaminami i minerałami pochodzącymi z oliwek i wytłoczonej z nich oliwy. Jest to produkt naturalny.

To mydło ma jednak tak silne właściwości oczyszczające, że często używa się go w roli peelingu enzymatycznego. Wystarczy mydliny zostawić na skórze na 5-10 minut i zmyć, aby poczuć, że skóra jest gładka i zniknął z niej martwy naskórek. Po oczyszczeniu skóry tym mydłem można jednak poczuć, że pozostaje na niej delikatny film. Dzięki niemu skóra nie jest ściągnięta. czarne mydło często polecane jest osobom borykającym się z problemami skórnymi, aby oczyścić skórę i lekko ją natłuścić. Można go używać nie tylko do mycia rąk, ale też całego ciała i włosów. Trzeba jednak używać go konsekwentnie, jeśli chcemy zobaczyć jego pielęgnacyjne korzyści.

Niebezpieczne mydła antybakteryjne

Choć mydła szare i czarne mają naturalne właściwości antybakteryjne, to do wielu innych typów mydeł dodaje się różne składniki, które mają gwarantować, że podczas mycia zabijemy aż 99,9% zarazków. Czy faktycznie jest to możliwe? Jak najbardziej, ale nie oznacza to, że każde takie mydło jest zdrowe.

Nawet zwyczajnym mydłem, którego właściwości się nie podkreśla, można doskonale umyć ręce. Nie musi być to od razu mydło antybakteryjne. Ze względu na jego marketingową nazwę jesteśmy jednak skłonni myśleć, że ten produkt jest lepszy i warto zacząć go używać. Każde mydło prawidłowo użyte pomoże nam usunąć z rąk bakterie. Natomiast mydło antybakteryjne najczęściej w składzie ma „triclosan”. Jest to aromatyczny, chlorowany związek chemiczny o właściwościach bakteriobójczych, przeciwwirusowych i grzybobójczych.

Choć używany jest już od ponad 40 lat, najnowsze badania dowodzą, że nie jest tak bezpieczny, jakbyśmy chcieli. Odkryto i udowodniono już między innymi, że wywołuje alergie, może przyczyniać się do nowotworów i zaburzeń pracy hormonów. A nawet wdychanie jego oparów ułatwia bakteriom kolonizację górnych dróg oddechowych. Ten składnik jest bardzo powszechny i można go znaleźć nawet w pastach do mycia zębów.

Jednak w trosce o zdrowie powinniśmy go unikać i kupić mydło antybakteryjne na bazie składników, które z natury mają antyseptyczne działanie. Warto szukać mydeł choćby z olejem z oregano, który sam w sobie posiada działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze. Także ekstrakt z sandałowca ma podobne zastosowanie. Podobnie kwas salicylowy dobrze oczyszcza i odkaża. Obecność siarki też sprawia, że mydło będzie działać odkażająco. Istnieje ponadto mnóstwo syntetycznych składników, które mają takie samo działanie, ale nie wykazują tylu skutków ubocznych.

Czym myć ręce, kiedy nie mamy dostępu do mydła i wody?

Może się zdarzyć, że nagle podczas spaceru pobrudzimy czymś ręce. Albo z powodu awarii nie możemy umyć rąk pod bieżącą wodą. I co wtedy? Choć faktycznie mycie rąk ciepłą wodą i mydłem jest najlepszym, a zarazem najprostszym rozwiązaniem, są dostępne inne środki dbające o ich czystość.

Można kupić chociażby żele antybakteryjne i chusteczki odświeżające. W sytuacji gdy nie możemy w tradycyjny sposób umyć rąk, będą najlepszym rozwiązaniem. Ważny jest jednak skład takich produktów, bo i tu nie wszystkie wywiązują się ze swoich obietnic. Zwykle w środkach antybakteryjnych składnikiem aktywnym jest alkohol. Bazują one na: alkoholu etylowym, benzylowym lub izopropylowym. Alkohol ma jednocześnie dwie funkcje: konserwującą i antybakteryjną. Jest to bezpieczny składnik, jednak aby zadziałał, musi mieć stężenie minimum 75%, a często produkty antybakteryjne bazują na alkoholu 85%.

Wspomniane alkohole działają dobrze. Udowodniono, że mogą zabijać bakterie Gram-dodanie i Gram-ujemne. Mają działanie grzybobójcze, a w ograniczonym stopniu mogą być wirusobójcze. Do tej pory udowodniono, że wysokie stężenie alkoholu potrafi zabić wirusa grypy, żółtaczki typu B i C oraz rotawirusy. Jednak alkohol co do zasady nie ma działania wirusobójczego, a więc potrzebne są w żelach i płynach inne składniki, które konkretnie celują w wirusy i je niszczą.

Żele, płyny i chusteczki nasączone płynem bakteriobójczym są dobrze tolerowane przez skórę. Alkohol oddziałuje przez chwilę i szybko wyparowuje. Większość produktów ma w składzie też substancje, które pielęgnują skórę dłoni. Może to być nawilżająca gliceryna czy łagodzący pantenol. Korzystając z tych produktów, nie trzeba ich spłukiwać wodą, ponieważ alkohol sam się ulotni w formie oparów. A kiedy będziemy mieli możliwość tradycyjnie umyć ręce, warto to zrobić nawet po użyciu wcześniej takich środków.

 

 

Natasza Miszczuk

Natasza Miszczuk

Copywriter z wyboru, ekonomista z wykształcenia. Autorka dwóch blogów – jakdojadedo.info i nokosmetykach.pl. Amatorka spędzania czasu w pociągach donikąd i zwiedzania zza szyby. Zapalona fanka sportów motocyklowych i zimowych. O najnowszych kosmetykach wie wszystko, a finanse, które trzeba na nie wydać, nie mają dla niej tajemnic.