fbpx

Co oznacza, że kosmetyk zapycha?

Czytając opinie o kosmetykach, czy nawet rozmawiając o nich ze znajomymi, nie raz spotykamy się ze stwierdzeniem, że „kosmetyk mnie zapchał”. Co to znaczy?

Przede wszystkim chodzi tu o zapchanie porów skóry, czyli komedogenność kosmetyków. Niestety może się zdarzyć, że kosmetyk zawiera w składzie substancje, które zapychają pory i są trudne do usunięcia ze skóry. Przez zapychanie rozumie się też powstawanie krostek na cerze po użyciu danego preparatu. Zapchane pory w rezultacie mogą prowadzić właśnie do powstania miejscowego stanu zapalnego. A co ciekawe, nie zawsze zauważymy, że kosmetyk tak działa po jednym razie. Czasami potrzeba nawet miesiąca, aby zobaczyć, że nowy krem przyczynia się do problemów, zamiast wprowadzać lepszą pielęgnację.

Kto musi unikać komedogennych kosmetyków?

Tak naprawdę wszyscy powinniśmy unikać zapychania porów skóry, ponieważ jest to szkodliwe. Aczkolwiek najczęściej na negatywne efekty narzekają osoby z cerą tłustą, trądzikową, mieszaną, a nawet normalną ze skłonnością do powstawania zaskórników. Zapchanie porów jest reakcją na stosowanie kosmetyku. Po prostu martwe komórki skóry czy sebum mieszają się z kosmetykiem i zamiast przemieszczać się do góry i ostatecznie zostać usuniętym ze skóry, te blokują pory i uniemożliwiają im funkcjonowanie. A to prowadzi do powstawania różnych rodzajów zaskórników. Mogą to być powszechne wągry na nosie, nazywane zaskórnikami otwartymi, ale też podskórne białe zaskórniki zamknięte, czy wreszcie ropne krostki.

Co może zapychać skórę?

Tutaj trudno jest powiedzieć, co konkretnie może nas zapchać. Każda osoba negatywnie reaguje na inny składnik. Jednakże można wyróżnić substancje o największym potencjale komedogennym. Liczy się jednak stężenie danego składnik i sposób używania produktu. Jeśli np. lanolina występuje w żelu pod prysznic, którego używamy przez chwilę i go zmywamy, to szanse na zapchanie są mniejsze, niż jeśli byłaby składnikiem występującym wysoko na liście INCI w kremie do twarzy.

Do składników, które działają komedogennie można zatem zaliczyć:

  • Lanolinę – pozyskuje się ją z wełny owczej. Bardzo często jest składnikiem tłustych i odżywczych kremów.
  • Parafinę i jej pochodne – w wielu produktach można ją znaleźć pod nazwami Paraffinum Liquidum czy Mineral Oil, a nawet jako wazelinę. Co ciekawe, Mineral Oil to częsty składnik olejów myjących do demakijażu. Parafina i jej podobne substancje działają nie tylko komedogennie, ale i na skórze mogą zostawiać warstwę okluzyjną, czyli taką, która nie przepuszcza i nie wypuszcza żadnych składników.
  • Silikony – nadają poślizgu kremom, zwłaszcza tym w formie żelu, często są składnikiem baz i podkładów do makijażu. Mogą one zaostrzać trądzik i zapychać pory.
  • Talk – zwykle stosuje się go w kosmetykach kolorowych, zwłaszcza w pudrach. Może zatykać pory i nasilać zmiany trądzikowe. Jednak wiele osób dobrze toleruje ten składnik.
  • Barwniki – tutaj niestety trzeba samodzielnie obserwować, czy jakiś kosmetyk kolorowy wywołała u nas reakcję, bowiem barwników są miliony na rynku i każdy producent używa innych mieszanek.
  • Substancje zapachowe – mogą podrażniać skórę, wywoływać alergię, uwrażliwiać ją na światło słoneczne. Wiele osób po użyciu perfumowanych kremów do twarzy zauważa wysyp krostek.
  • Oleje roślinne – niestety i składniki naturalne mogą być przyczyną zapchania cery. Szczególnie ciężkie dla skóry są olej kokosowy, masło kokosowe, olej z awokado czy olej kukurydziany. Mimo że mają one wiele cennych właściwości, mogą nie tylko zapchać pory, ale i tworzą warstwę okluzyjną, która nie pozwala skórze oddychać.

Jak sobie radzić z zapchaniem cery?

Przede wszystkim, nawet jeśli używamy kosmetyków perfumowanych z silikonami czy olejami, nie musimy panikować. Nie każdego te substancję uczulą czy narażą na powstanie zaskórników. Jednak, gdy zauważymy, że po nowym produkcie coś się dzieje, warto sprawdzić jego skład i go odstawić.

Natomiast w celu zmycia wszystkich substancji, które mogą pozostać w naszych porach, warto używać dwuetapowego mycia twarzy. Pierwszy etap to oczyszczanie olejem lub balsamem do mycia. Olej przyciągnie inne tłuste substancje, w tym silikony. Drugi etap to mycie produktem na bazie wody np. żelem czy pianką. Dopiero po takim myciu pozbędziemy się wszystkich zanieczyszczeń i makijażu (jeśli go nosimy).

Warto też wprowadzić do swojej pielęgnacji produkty złuszczające. Może to być tonik z kwasami AHA/BHA, czy nawet popularne ostatnio toniki z kwasem glikolowym o niskim stężeniu. Pomagają one cerze się oczyszczać i złuszczać. Jednak warto używać też co kilka dni peelingu, aby mimo to dobrze i głęboko oczyścić cerę ze złogów sebum lub martwego naskórka, które mogą zalegać w porach. Przydatne będą również szczoteczki do mycia twarzy, czy to ręczne, czy soniczne. Lepiej oczyszczają niż nasze dłonie. A dzięki temu można domyć cerę nawet w otwartych porach.

Natasza Miszczuk

image sources

  • grafika: pixabay.com

Natasza Miszczuk

Copywriter z wyboru, ekonomista z wykształcenia. Autorka dwóch blogów – jakdojadedo.info i nokosmetykach.pl. Amatorka spędzania czasu w pociągach donikąd i zwiedzania zza szyby. Zapalona fanka sportów motocyklowych i zimowych. O najnowszych kosmetykach wie wszystko, a finanse, które trzeba na nie wydać, nie mają dla niej tajemnic.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *