Warszawa nocą, impreza, melanż, przygoda

Impreza jak każde ważne wydarzenie wymaga odpowiedniego przygotowania. W przypadku imprezy, melanżu ostatecznego nastawionego na hulanki, przygody i nowe znajomości tym przygotowaniem jest odpowiedni bufor alkoholowy. Celem takowego udaliśmy się do słynnych warszawskich Pawilonów na tyłach ulicy Nowy Świat.

Początek

22.00 Pierwsze piwo w knajpce. Pawilony pękają w szwach, ale my znajdujemy dla siebie stolik. Kolorowa młodzież celebrująca weekend. Pawilony są miejscem kultowym, choć nie urzekają wystrojem na pewno przyciągają nastrojem i specyficznym klimatem. Pawilony są miejscem dobrym nie tylko na bifor przed imprezą.

Spokojnie można spędzić tu cały dobrze przegadany wieczór. Miejsce to doceniają nie tylko warszawiacy, ale także tłumnie zjawiają się tutaj zagraniczni turyści. Jest to idealne miejscem od którego idąc Traktem Królewskim można zacząć nocne zwiedzanie Warszawy.

Po szybkim piwie 22.45

Jedziemy dalej. Nie tracąc czas zamawiamy TAXI ( TAXI Grosik – najtańsza taryfa nocna w Warszawie ) i jedziemy na Pragę do klubu SOHO Factory, gdzie czeka nas specjalna zamknięta impreza. Mamy zagwarantowany wstęp i open bar, ale czy to zapewnia dobrą zabawę? Okazuje się, że nie. Tłumy i mało taneczna muzyka oraz elitarne grono gości sprawia, że z imprezy wieje nudą i snobizmem.

Dobre miejsce, aby się pokazać, zakręcić w towarzystwie, ale to nie jest to czego szukaliśmy. Po kilku głębszych, ofiarnie wyczekanych w kolejkach, nie tracąc humoru jedziemy na Zagłębie Klubowe na Pradze przy ulicy 11 listopada. Na pierwszy ogień – Hydrozagadka!

Wybija 00.30

Praskie Zagłębie klubowe skupia dwa duże kluby i dwie klimatyczne klubo-kawiarnie.  Taneczny klub Hydrozagadka  z taneczną muzyką, gdzie każdy usłyszy coś dla siebie oraz alternatywny muzyczny klub Saturator. Do tego Skład Butelek i Zwiąż mnie – najbardziej alternatywne puby w mieście,  Trafiliśmy na co tygodniowe Old School Party – imprezę z muzyką lat 60, 70, 80 tych. Wielkie przeboje rozgrzewają klubowiczów.

Ruszam na parkiet i ciągnę chłopaków – tyle fajnych dziewczyn się kręci, że to grzech tak stać. Rock’and’ rollowy bit sprawia, że nogi same się uginają do tańca a ręka szuka miejsca gdzie można odstawić butelkę. Przeboje od Abby, Depeche Mode do Kazika czy Lady Pank wyciągają na betonową posadzkę taneczną każdego.

Klub pulsuje energetyczną i żywiołową muzyką przy której bawią się wesołe tłumy. Nie spotka się tutaj znanych DJ-ów ani gwiazd, a zapoznane dziewczyny nie okażą się laskami szukającymi bogatego sponsora. Każdy liczy tutaj na dobrą zabawę i ciekawe znajomości. Nie inaczej jest z nami.  W tanecznym wirze człowiek szybko trzeźwieje, nie dziwi więc, że bar jest ciągle oblegany a złoty strumień piwa leje się nieustannie przerywany szybkimi szotami czystej. 

Po godzinie drugiej parkiet pustoszeje i staje się bardziej romantyczny, jest coraz więcej par – dla nas to moment, aby zmienić lokal. Na końcówkę uderzamy dalej.  Dobić się radosnym klimatem bujamy się w strefę centrum, wybieramy Hybrydy, klub legendę, istniejący artystyczny matecznik studentów od przeszło 50 lat.

Godzina 2.30.

Pomimo późnej pory parkiet jeszcze płonie tańcem, choć niektórzy wypaleni bądź zalani opuszczają lokal. Lokalizacja w ścisłym centrum zapewnia ciągły przepływ ludzi.  Właścicielem klubu jest Uniwersytet Warszawski, więc śmiało można nazwać go studenckim.  W porównaniu z klubami na Pradze jest bardziej masowy. Muzyka w klimacie klubowym i elektro sprawiają, że klub nie przypomina już miejsca gdzie organizowano maratony filmowe i wieczory literackie.

Hydbrydy nie są już kuźnią młodych artystów i intelektualistów ale kuźnią typowej klubowej zabawy. Wybraliśmy ten klub również z tego powodu – nie stanowi alternatywy, ale stereotypową reprezentacje nocnego lokalu w Warszawie. Tutaj także zaczynamy od odwiedzin baru – piwko i ogląd sytuacji. W przeciwieństwie do nocnego życia Pragi tutaj  jest bardziej snobistycznie, ale dalej można liczyć na tanie i ciekawy flirt.

Warszawa godz. 4.30

Kończymy. Ostatni goście opuszczają kluby, większość kieruje się w stronę centrum i dworca centralnego, gdzie już za piętnaście minut wyruszą żółto czerwone autobusy nocne. Jeszcze tylko ostatni przystanek każdej nocnej eskapady – kebab.

image sources

  • warszawa nocą: pixabay.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *