Pierwsze urodziny naszej pociechy

Ani się obejrzeliśmy, jak nasza pociecha skończyła roczek. Z tej okazji wypadałoby wyprawić przyjęcie urodzinowe. Zaplanowaliśmy sobie małą rodzinną imprezę. Przyszykowaliśmy dekoracje, by było ładnie i kolorowo (tak jak to  lubią dzieci, zwłaszcza kolorowo).

Cała masa kolorowych balonów z motywami urodzinowymi, oraz hand made samodzielnie przez nas wykonany napis na ścianie.

Szukaliśmy w wielu papiernikach i sklepach dekoracji na tą okazję, ale oprócz czapek, trąbek, słomek i talerzyków (przydatne gdy szykujemy kinderbal) niewiele można było znaleźć. Postanowiliśmy sami przygotować oto taki napis 1 urodziny …

Wśród gości napis wywołał efekt „wow” – wszyscy byli zachwyceni i pytali nas jak to zrobiliśmy. A wystarczyło tak niewiele: blok z kolorowym papierem za 4 zł, oraz taśma dwustronna lub specjalna plastelina do przyklejania na ścianach, jakieś 30 minut inwencji twórczej męża i mojej. A oto efekt naszej pracy:

A teraz trochę o menu i dekoracji stołu.

Stół był przykryty białym obrusem, do tego serwetki z motywem party (wesołe, kolorowe ale nie kiczowate). Na stole oprócz zastawy znalazły się także własnoręcznie przyozdobione kwiatuszki oraz świeczuszki w prostych, eleganckich świecznikach.

Menu:
Zamiast tradycyjnego rosołu zdecydowaliśmy się ugotować bogracz. Jest to rodzaj gęstej, zupy z mięsem wołowym oraz mnóstwem dodatków (przepis poniżej)

Na drugie danie podaliśmy kluseczki gnocchi z kotletami z polędwiczek, smażonymi panierowanymi boczniakami i sosem pieczarkowym (pomogła babcia – mistrzyni kotletów i boczniaków, przyniosła również najlepsze na świecie faworki),oraz łosoś z pieczonymi ziemniaczkami. dla każdego coś smacznego.

Łosoś podany był na dużym półmisku i ułożony dzwonkami tak by tworzył całość, wyglądało to efektownie.

Mój przepis na łososia jest bardzo prosty, ponieważ jest to bardzo delikatna ryba, więc nie należy jej za bardzo przyprawiać. Kupiliśmy łososia w całości, oczyściliśmy i pokroiliśmy w dzwonka. Ponieważ chciałam uciec od tradycyjnej soli i cytryny, na noc zamarynowaliśmy rybę w sosie sojowym ciemnym oraz posypaliśmy pieprzem cytrynowym. Rano dzwonka zostały przekręcone na drugą stronę i również posypane pieprzem cytrynowym.Piekliśmy rybę w brytfance z przykryciem około 40-45 minut. Bardzo wszystkim smakował, a teść wziął przepis i na drugi dzień pojechał kupić łososia:)). Do obiadku podaliśmy marynowane przez nas gruszki i dynię, oraz sałatkę( z różnych rodzajów sałat, sera bałkańskiego, czarnych oliwek, papryki czerwonej świeżej, pomidorów i ogórka, wszystkie składniki wymieszane z oliwą z oliwek i sosem sałatkowym greckim).

Potem nadszedł czas na tort z ozdobną świeczka i racami (nasz brzdąc był zaczarowany racami – koszt jednej ok. 3,50 zł- radość dziecka bezcenna). Tort zamawialiśmy ze znanej nam od lat cukierni Marchewka z Kobyłki (gorąco polecam).
Z własnych wypieków mieliśmy sernik pomarańczowy, czekoladowe brauni oraz sernik zrobiony przez dziadków i faworki przez babcię naszego malucha.

Po słodkościach nadszedł czas na tzw. zimną płytę. U nas były:

  • kanapeczki tortelinkowe
  • kanapeczki z łososiem
  • sałatka z żółtym serem i ananasem
  • galaretka z kurczaka
  • jajka faszerowane (specjał od bratowej)
  • oraz wędlinka i sery.

Wszystko było bardzo smaczne (tak twierdzili goście). Co prawda kosztowało nas to sporo pracy, sprzątania (przed i po imprezie), gotowania (ale zawsze lepsze własnoręcznie przygotowane), pieczenia, ale czego się nie robi dla dziecka.

Poza tym imprezy rodzinne w zaciszu domowym są o wiele lepsze od dwóch godzin spędzonych w knajpie na sztywnej imprezie, gdzie ciężko nawet z kimś porozmawiać (jak to stwierdzili moi teściowie).

Źródło zdjęcia

  • urodziny dziecka: pixabay.com