Kredyt we frankach – skąd ta cała afera?

Ostatnio w mediach huczy od afery związanej z kredytami we frankach. Słychać, że rzekomo poszkodowani kredytobiorcy chcą składać pozwy i walczyć z bakami. Lada dzień ma być głosowana w Sejmie pomoc dla zadłużonych. W czym ten problem?

W chwili kiedy Szwajcarski Bank Narodowy przestał chronić kurs franka przed jego umacnianiem się, frank wystrzelił do góry. W pierwszych dwóch godzinach osiągnął poziom prawe 5,2 zł. potem spadł w krótkim czasie do poziomu ok. 4,3 zł. Wszyscy kredytobiorcy, którzy wzięli kredyt we frankach obserwowali w nerwach to co się działo w ich walutą. Wszystkim dosłownie w jednej chwili rata kredytu wzrosła o kilkaset złotych.

Kredyt we frankach dlaczego go zaciągaliśmy?

Dlaczego Polacy tak chętnie zaciągali kredyty we frankach? Głównym powodem były niskie i stabilne stopy procentowe. Oprocentowanie kredytów hipotecznych w Szwajcarii było niższe niż te same kredyty w złotówkach. Z danych NBP widać, że w 2008 r., czyli w szczycie kredytów frankowych, oprocentowanie nowych kredytów we franku wynosiło 4,6%., a kredyty w złotówkach ok 8 proc. Mniejsze oprocentowanie to mniejsze odsetki i niższą rata kredytu. To powodowało że potencjalni kredytobiorcy nabywali większą zdolność kredytową. Z punktu widzenia kredytobiorcy taka oferta była bardzo atrakcyjna. Nawet same Banki zapewniały, że to jest bezpieczne, a ryzyko dużych zmian w kursie walut jest mało prawdopodobne. Sam słyszałem, że kredyt we frankach nie będzie się opłacał dopiero wtedy gdy będzie on kosztował ponad 4 pln a to przecież nigdy się nie wydarzy. W tamtym okresie nikt nie był świadomy ryzyka jakiego się podejmuje. Każdy z pewnością wiedział że kurs będzie się zmieniał ale nikt, że wzrośnie ponad 100% dla tych, którzy wzięli kredyty po 1,8 pln. W tym czasie zarówno kredytobiorcy jak i banki ponosili ryzyko, tylko wydaje mi się, że banki wiedziały więcej aniżeli kredytobiorcy.

Jednak podsumowując: NIE MA CZEGOŚ TAKIEGO JAK KREDYT WE FRANKACH. Polskie Banki nie mogą finansować kredytów w innej walucie aniżeli złoty polski. Żeby Bank mógł udzielić kredytu w walucie obcej, to musi ją pożyczyć od innego banku lub instytucji za granicą. Kończąc trzeba uznać, że opisywane kredyty wcale nie są kredytami frankowymi, ale kredytami w złotych, które są zamienione w instrument indeksując do kursu franka. Dla prostoty wywodu nazywane są więc kredytami we frankach.

Czy rząd pomoże „frankowiczom”? Tego jeszcze nie wiemy. Z pewnością, tym, którzy nie lubią ryzyka (ale i wielkich, szybkich zysków) radzimy, aby kredyt brać zawsze w tej walucie, w której się zarabia.

Źródło zdjęcia

  • franki szwajcarskie: pixabay.com